…czyli jak Unia chce dawać pieniądze, a Polska trochę nie chce.
Ostatnio dość często pojawia się tematyka unijna u mnie na blogu, a to za sprawą coraz większego mojego zaangażowania w różnego rodzaju mechanizmy dotacyjne. M.in. w poprzednim wpisie ogłosiłem konkurs (trwający do końca dnia 7 lutego 2010r.) z nagrodą w postaci wejściówki na spotkanie TMT.workshop.
Tematem, na który chciałem zwrócić uwagę w niniejszym wpisie jest terminarz wypłacania unijnych pieniędzy przez odpowiednie instytucje dla beneficjentów – szczególnie działań 8.x POIG. Wyborcza.biz w artykule porusza sprawę bardzo dużych opóźnień oraz skomplikowanych procedur rozliczania etapów projektów.
Najważniejsze jednak jest to, że dziennikarzom udało się wymóc na urzędnikach deklarację konkretnych działań:
- Od przyszłego tygodnia będziemy zamieszczać w internecie “elektroniczny poradnik w odcinkach”, który będzie też przesyłany e-mailem do beneficjentów działania 8.1 – zapewnia Karwat-Bury. – Jesteśmy też w trakcie weryfikacji i wprowadzania zmian do procedur.
Cały artykuł znajduje się tutaj: wyborcza.biz.
W dniu 17 lutego 2010 roku w sali NewConnect warszawskiej GPW z przedstawicielami PARP spotkają się przedsiębiorcy i beneficjenci POIG działań 8.1 i 8.2. (więcej szczegółów TUTAJ)…
Sam również wezmę w w/w spotkaniu udział jako panelista:
http://biznes.net/tmt.workshop/index/trainers
(oczywiście – jeśli jesteś zainteresowany/-a moją pomocą przy pisaniu / poprawianiu lub ocenie wniosku, to serdecznie zapraszam do kontaktu)
KONKURS!!!
Jednocześnie dla swoich czytelników (a dzięki uprzejmości organizatora) mam do 1 wejściówkę na wspomniane spotkanie. Co należy zrobić? W komentarzu do tego wpisu wpisać dwie rzeczy:
- jedno, dwu zdaniowego hasła reklamowego dla działań 8.1/8.2,
- wskazać przynajmniej jeden adres www serwisu wspieranego przez dotacje (startupu).
(wymagane jest podanie działającego adresu email – właśnie tak skontaktuję się z wybrańcem)
Niezależne i kapryśne jury w postaci mojej osoby wyłoni zwycięzcę 8 lutego 2010 do godziny 12.00. Pod uwagę będą brane wpisy złożone do 7 lutego 2010 do północy.
Jakiś czas temu na pod wpisem o komunikacji na blogu o PR (blogpr.pl) miała miejsce bardzo ciekawa dyskusja. Kilka osób dość obszernie wyraziło swoje uwagi i w związku z tym poprosiłem o komentarz do całej sytuacji Jana Zająca*, oto on:
To co mi się wydaje tutaj najciekawsze to specyficzny, stricte “internetowy” sposób myślenia o obsłudze klienta. Na pewno jest mocno związane ze specyficznym społecznościowo-blogowym “rodowodem” marki AdTaily oraz doświadczeniami jej opiekunek i opiekunów. Wydaje mi się, że Julia i Marta wciąż traktują swoich klientów przede wszystkim jako członków społeczności. Relacja ma charakter częściowo towarzyski, a nie tylko biznesowy. Świadczy o tym zresztą słownictwo jakiego używają Prezenterki, sposób w jaki wypowiadają się. Dla znawców społeczności internetowych i social media nie jest to pewnie nic nowego, ale w “tradycyjnych” gałęziach biznesu zazwyczaj można spotkać zupełnie inne podejście do klientów. Którzy zresztą nota bene często nie spodziewają się niczego więcej.
Na ile można utrzymać takie relacje z klientami w biznesie o większej skali? Zazwyczaj nowa, walcząca firma będzie się starać bardziej niż firma, której marki dominują na danym rynku. Tylko w niektórych modelach biznesowych satysfakcja klienta i zadowolenie z jakości obsługi będzie miało sens. Choć z drugiej strony – także w Polsce rośnie zainteresowanie działaniami społecznościowymi w internecie jako nowoczesnym podejściem do programów lojalnościowych i utrzymywania klientów. Polecam np. ciekawą prezentację Katarzyny Prus-Malinowskiej z BZ WBK z ostatniej konferencji Community Standard.
W tej chwili społeczność AdTaily obsługują 2 sprawne i kompetentne osoby. Ciekawe, czy uda się utrzymać ten poziom obsługi wraz z rozwojem biznesu i zatrudnianiem nowych pracowników. Także Ols w swoim komentarzu pisze o chęciach i pasji. Bardzo często pracownicy obsługujący klientów mają niewielkie kompetencje, nie identyfikują się ze swoimi markami i chętnie zmieniliby pracę. Stąd między innymi problemy z jakością obsługi w wielu wielkich i nielubianych firmach.
W komentarzach na blogu Auli pojawił się wątek dotyczący tego, czy Julia i Marta odpowiedziały na pytanie z tytułu prezentacji – jak i po co budować społeczność? rzeczywiście, prezentacja to raczej ciekawe i zgrabne studium przypadku, natomiast nie do końca dostarcza wyczerpującej odpowiedzi – ale czy ktoś rozsądny spodziewał się to usłyszeć w 15-minutowej prezentacji? Na ten temat można by napisać książkę, a i tak znaleźliby się malkontenci. Zwłaszcza wśród komentatorów blogów ;)
*) dr Jan Zając, psycholog Internetu z Wydziału Psychologii UW (http://hal.psych.uw.edu.pl/nowyprofil.cgi?pracownik=288) i współwłaściciel firmy SmartNet Research & Solutions (www.snrs.pl).
PARP przypomina o tym, że:
(…) przedsiębiorcy, którzy otrzymali dotację zobowiązują się w umowie o dofinansowanie do niedokonywania czynności rozporządzających na inny podmiot, dotyczących praw i obowiązków, wynikających z podpisanej umowy bez uprzedniej zgody PARP (§ 3 ust. 4 Umowy). Zatem w przypadku zamiaru dokonania zmian prawno-organizacyjnych podmiotu, który otrzymał dofinansowanie, PARP każdorazowo musi być o tym powiadomiona i musi na tego typu zmiany wyrazić zgodę. (…)
Artykuł, do którego odnosi się PARP znajduje się na łamach forsal.pl. Dodam, że w artykule mam swój komentarz.
Screeny artykułów: internet, gazeta.
W serwisie FORSAL pojawił się ciekawy artykuł dotyczący zainteresowania wsparciem unijnym po ewentualnym wprowadzeniu zmian w działaniu 8.1 POIG.
Już jakiś czas temu pisałem na łamach serwisu e-startup.pl o projekcie rozporządzenia. Teraz przeniósł to na szersze pole dziennikarz Inforu.
Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za prace nad rozporządzeniem wykażą się rozsądkiem i nie przepchną go dalej w pierwotnej formie.
Lektura nie odkrywająca nic nowego, ale ciekawa.
Mój udział w reportażu radiowej Trójki. Posłuchać można na http://www.polskieradio.pl/ – zapowiedź ze witryny reporterów:
Kamery obserwuja kazdy nasz krok na ulicy, w metrze, w windach, w kawiarniach. Specjalne systemy przeszukuja internet by wylapac o nas jak najwiecej danych, które pózniej mozna np sprzedac marketerom. Nasze rozmowy z bankami i wieloma instytucjami sa nagrywane. Powstaje ustawa, na mocy której operatorzy komórek beda musieli sledzic skad sie laczymy i jak przemieszczamy w czasie rozmów. W krajach zachodnich od kilku lat mówi sie o zagrozeniach wynikajacych z tak wszechobecnej kontroli. Czy nam monitoring przeszkadza?
Gdy pierwszy raz (chyba w 2007 roku) spróbowałem sushi od razu wiedziałem, że będzie to jeden z moich faworytów na liście kulinariów. Kilka wizyt w sushi-barach zaowocowało potrzebą zrobienia tego przysmaku samemu. Nie pamiętam czy ktoś mi pokazał jak się to robi czy może sam metodą prób i błędów się nauczyłem, ale zaczęło się udawać.
Aktualnie może się za mistrza nie mam, ale do względnej wprawy doszedłem. Szczególnie spasowało mi robienie Maków. Chyba w najbliższym czasie będę chciał posiedzieć też nad klasyką, czyli Nigri – muszę jedynie znaleźć dobrego dostawcę świeżej ryby.
Że to co robię smakuje, może poświadczyć poniższa opinia:

Oprócz podstawowych składników, używam (jako wkładu): ogórka kiszonego, ogórka surowego, paluszków krabowych (surimi), wędzonego łososia, tuńczyka, rzodkiewki, awokado, papryki surowej, pora, marchewki, sałaty lodowej, grzybków moon, sezamu, cebuli, żółtego sera oraz czasem marynowanych karczochów i rabarbaru. Koniecznie dodatkowo wino z owoców Litchi (słodkie) – idealny zamiennik do wina śliwkowego i/lub sake.
Chciałbym, żebyście się podzielili ze mną swoimi doświadczeniami w robieniu sushi. Może ktoś będzie miał ochotę, to zrobimy wspólne sushi-party.